Nie tak dawno napisałem post na temat doświadczania daru w sytuacjach, kiedy nam czegoś brakuje. Przeglądając strony portalu katolik.pl natknąłem się na bardzo ciekawy artykuł na temat zakonnych ślubów ubóstwa, który natchnął mnie do nowych przemyśleń.
Stawianie się w sytuacji ascetycznej, albo po prostu doświadczenie braku dóbr materialnych bądź duchowych, jest okazją, aby w naszym życiu pojawił się Bóg. Jest tylko okazją, bo do tego trzeba Boga zaprosić i Bogu zaufać. To, czego Bóg zdaje się od człowieka w niedostatku wymagać, jest ową jedyną rzeczą, którą człowiek w pełni dysponuje - wolną wolą.
Kiedy zabiegamy o potrzebne dobra materialne, czy duchowe to zabieramy czas, który moglibyśmy poświęcić Bogu na rzeczy mniejszej wagi. Co gorsza, jeżeli w tym zabieganiu się zatracimy, kiedy pochłonie nas bez reszty, to zabraknie miejsca dla Boga. To właśnie jest zagrożenie, które pojawia się, gdy ktoś nadmiernie dużo czasu poświęca sprawom nie związanych tak bardzo z duchem, a bardziej związanych z ciałem. Jezus napomina w przypowieści (Łk 12, 22-31):
I wy zatem nie pytajcie, co będziecie jedli i co będziecie pili, i nie bądźcie o to niespokojni! O to wszystko bowiem zabiegają narody świata, lecz Ojciec wasz wie, że tego potrzebujecie. Starajcie się raczej o Jego królestwo, a te rzeczy będą wam dodane. (Łk 12, 29-31)
Kolejnym zagrożeniem jest sytuacja człowieka, który osiadł na laurach. On ma już wszystko, ma nawet w nadmiarze, więc Boga nie potrzebuje. Jakże to paradoksalna sytuacja, kiedy człowiek przestaje potrzebować Stwórcy Wszechświata i Dawcy każdej najmniejszej rzeczy i łaski. O takim surowo wypowiada się Jezus w przypowieści (Łk 12, 13-21):
“Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?”
Jest to sytuacja, w której chciwość prowadzi do pychy, a ta ostatecznie do porzucenia Boga na rzecz dóbr materialnych, czyli pewnej formy bałwochwalstwa.
Ten, który wybiera ubóstwo, zdobywa wielką chwałę u Boga, o ile czyni to ze względu na Niego. Powodem zaś bardziej szczegółowym jest pragnienie postrzegania siebie samego we właściwej perspektywie do Boga - jako bytu w pełni od Boga zależnego i tak naprawdę pozbawionego wszelkiej własności. Ostatecznie bowiem to nie człowiek, a Bóg tą własnością dysponuje.
Pragnienie ubóstwa jest pragnieniem wyjścia z sytuacji, w której człowiek łatwo popada w iluzję, że posiada. Drugą przyczyną jest przywiązanie do dóbr ziemskich. Znaczenie tego wyrazu można odczytywać bardzo literalnie. Człowiek wiary dostrzega, że przywiązanie do ulubionego misia, samochodu, czy innej rzeczy, przeszkadza w pełnym umiłowaniu Boga - pełnym oddaniu i poświęceniu się Bogu.
Poznawszy istotę chrześcijańskiego podejścia do ubóstwa warto odnieść się do etymologii wyrazu ubóstwo. Łatwo dostrzec, że człowiek ubogi, to człowiek pozostający u Boga, a więc na łasce Boga. U Boga na utrzymaniu… Właściwe przeżycie ubóstwa polega na oddawaniu się Bogu w opiekę i poleganiu tylko na nim, bo przecież nie ma się niczego lub prawie niczego.
Ubóstwo materialne, do którego do tej pory się głównie odnosiłem nie jest jedną formą nie-posiadania. Być może jest również jedną z mniej istotnych dzięki swej popularności.
Otóż wśród ośmiu błogosławieństw, właśnie pierwsze mówi o ubóstwie, ale duchowym!
Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. (Mt 5,3)
Czym może być ubóstwo duchowe? Wydaje się, że przede wszystkim brakiem życzliwości, przyjaźni, miłości wśród ludzi. A kiedy i wtedy oddamy się Bogu, nie polegając na przyjaźni ludzi, lecz przyjaźni z Bogiem, to Bóg może zechcieć dla wydoskonalenia naszej duszy pozbawić duszę odczuwania łask duchowych, duchowych poruszeń. O takim to stanie pisze św. Jan od Krzyża w swym dziele Droga na górę Karmel. Ciemność tę odczuwała też bardzo silnie bł. Matka Teresa z Kalkuty, o czym pisały niedawno niektóre gazety jak o sensacji, pytając czy bł. Matka Teresa z Kalkuty utraciła wiarę w Boga? bł. Teresa nie czuła obecności Boga, ale Bóg był z nią i przy niej i inni czuli Jego obecność. Można powiedzieć, że Matka Teresa oddała nawet doświadczenie obecności Boga na rzecz służby bliźnim. Wymagało to wielkiej odwagi i było bardzo trudnym doświadczeniem. Niemal nie na ludzkie siły. Niemal - bo wspomagana przez Boga przetrwała nawet takie doświadczenia. Osobiście sądzę, że właśnie one pozwoliły jej zrozumieć najbardziej cierpiących, odrzuconych, hinduskich niedotykalnych.
Dopiero wtedy, kiedy wyzbywszy się przywiązania do dóbr materialnych skierujemy się na duchowe ścieżki, którymi kroczyła bł. Matka Teresa z Kalkuty, będziemy mogli czuć się prawdziwie u Boga - prawdziwie ubogimi posiadaczami królestwa niebieskiego.
Napisane w Codzienne przemyślenia, religijne | Otagowane bł. Matka Teresa z Kalkuty, chciwość, droga na górę Karmel, pycha, u Boga, ubóstwo, ubodzy w duchu, św. Jan od Krzyża | Brak komentarzy »