Na początku było: nic dwa razy, więc teraz konsekwentnie, po razie pierwszym musi nastąpić koniec (żeby nie było drugiego razu). Może chciałoby się nawet, żeby trwało, a tu zegar odmierza czas nieustannie i nieuchronnie sprowadza zmierzch po krótkim blasku świtu. Czasami dostrzegamy fatamorganę. Coś, co bardzo byśmy chcieli ujrzeć, wierzymy, że jest, a jednak okazuje się tylko złudzeniem; projekcją naszych marzeń na otaczającą nas rzeczywistość. Nie dzieje się to za często, żeby nie stało się regułą. Przecież wyciągamy wnioski z poprzednich doświadczeń…
Trzeba mieć szczególnie wyczulony zmysł wzroku, żeby nie ulec złudzeniu co do ludzi. Jedynym wypróbowanym sposobem, aby ich przejrzeć jest patrzeć długo, lecz nie uporczywie. Na co patrzeć? Jak dać się obserwować?
Poczytajcie:
Jean Giono L’homme qui plantait des arbres (ang.)