A w zasadzie trzy plus siedem. Matematycy i kabaliści odnajdą wiele sensów w takim rozbiciu dziesiątki. Chrześcijanie i pobożni Żydzi znają jednak inne.
Bardzo ciekawy artykuł, który jak ulał pasuje do czytań na dzisiejszą drugą niedzielę Adwentu opublikował Mateusz.pl.
Myślenie o przykazaniach, jako o wyzwoleniu, czy źródle wolności jest raczej obce współczesnym chrześcijanom, a w szczególności katolikom. A tymczasem to niesamowite, jak różne interpretacje – fragmenty układanki – stanowią jedną całość, kiedy tylko zagłębimy się w sens tak podstawowego tekstu starotestamentowego jakim jest perykopa o darowaniu dziesięciu przykazań Mojżeszowi. Bóg obdarował uciemiężonych ludzi, niewolników – wolnością i uczynił z nich Naród Wybrany. Wszystko to poprzez przykazania.
Naród wybrany musiał 40 lat zmagać się z pustynią – z nicością dążeń prowadzących od Boga. Podobnie Jan wołający o prostowanie ścieżek na pustyni, powtarzając proroka Izajasza, ma na myśli prostowanie krzywych dróg ludzkiego życia. Prostowanie sumienia, przyjęcie przykazań, by przygotować się na przyjęcie Boga samego. Sformułowanie to nie jest do końca prawidłowe – człowiek w istocie nie przygotowuje się – jest przygotowywany przez Boga. Sam zaś jedynie wyraża na to zgodę. Jedyne, co człowiek musi uczynić jest uznanie prawdy o Bogu, a w konsekwencji prawdy o człowieku – o sobie. Wtedy Bóg swą łaską poprowadzi człowieka do siebie. Człowiek sam z siebie tego uczynić nie może. Nie należy jednak mylnie rozumieć tego stwierdzenia – postawa bierności, czy apatii, to w gruncie rzeczy postawa braku wiary. Św. Ignacy Loyola, założyciel jezuitów, którzy w roku 2006 obchodzili jego 450. rocznicę śmierci, mawiał:
Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a pracuj tak, jakby wszystko zależało od Ciebie.
Również w sferze duchowej. A chyba za mało poświęcamy uwagi i pracy choćby zrozumieniu przykazań, nie mówiąc o ich wypełnianiu…
… JAK TRWOGA TO DO BOGA…
…często ludzie traktują Boga jak pogotowie ratunkowe… kiedy wszystko pomyślnie się układa jakoś nie podrodze do Kościoła… na modlitwy w całej plątaninie codzienności życia też nie ma czasu… dlatego wielu ludzi dopasowuje Dekalog wedle własnych przekonań, wybierając co niektóre przykazania omijając resztę tak jakby wogóle ich nie było… tak jakby ich nie dotyczyły…