Trzecie i czwarte wystąpienie wyrazu “post” pojawia się w I księdze królewskiej i to w bardzo niesławnym kontekście. Mianowicie, Izebel – żona Achaba, króla Samarii wykorzystuje władzę swojego męża, aby doprowadzić niewinnego człowieka – Nabota – przed sąd i skazać go na śmierć. W ten sposób Achab staje się właścicielem winnicy, której bardzo pożąda…
Po tych wydarzeniach stało się, co następuje. Nabot z Jizreel miał winnicę <w Jizreel> obok pałacu Achaba, króla Samarii. Achab zatem zwrócił się do Nabota mówiąc: «Oddaj mi na własność twoją winnicę, aby została przerobiona dla mnie na ogród warzywny, gdyż ona przylega do mego domu. A ja za nią dam ci winnicę lepszą od tej, chyba że wydaje ci się słuszne, abym ci dał pieniądze jako zapłatę za nią». Nabot zaś odpowiedział: «Niech mnie broni Pan przed tym, bym miał ci oddać dziedzictwo mych przodków». Achab więc przyszedł do swego domu rozgoryczony i rozgniewany słowami, które Nabot z Jizreel wypowiedział do niego, a mianowicie: «Nie dam tobie dziedzictwa moich przodków». Następnie położył się na swoim łożu, odwrócił twarz i nic nie jadł. Niebawem przyszła do niego Izebel, jego żona, i zapytała go: «Czemu duch twój jest tak rozgoryczony, że nic nie jesz?» On zaś jej odpowiedział: «Bo rozmawiałem z Nabotem z Jizreel. Powiedziałem mu: Sprzedaj mi twoją winnicę za pieniądze albo, jeśli chcesz, dam ci zamiast niej inną winnicę. A on powiedział: Nie dam tobie mojej winnicy». Na to rzekła do niego Izebel, jego żona: «To ty teraz tak sprawujesz rządy królewskie nad Izraelem? Wstań, jedz i bądź dobrej myśli. To ja ci dam winnicę Nabota z Jizreel». Potem w imieniu Achaba napisała listy i opieczętowała jego pieczęcią, a następnie wysłała do starszyzny i dostojników, którzy byli w mieście, sąsiadujących z Nabotem. W listach tak napisała: «Ogłoście post i posadźcie Nabota przed ludem. Posadźcie też naprzeciw niego dwóch ludzi nikczemnych, by zaświadczyli przeciw niemu, mówiąc: “Zbluźniłeś Bogu i królowi”. Potem go wyprowadźcie i kamienujcie tak, aby zmarł». Jego współobywatele, starsi oraz dostojnicy, mieszkający w mieście, zrobili, jak im Izebel poleciła i jak było napisane w listach, które do nich wysłała. A więc ogłosili post i posadzili Nabota przed ludem. Potem przyszło dwóch ludzi nikczemnych, którzy zasiadłszy wobec niego, zaświadczyli przeciw niemu, mówiąc: «Nabot zbluźnił Bogu i królowi». Dlatego wyprowadzili go za miasto i ukamienowali go, wskutek czego zmarł. Sami zaś posłali do Izebel, aby powiedzieć: «Nabot został ukamienowany i zmarł». Kiedy więc Izebel usłyszała, że Nabot został ukamienowany i zmarł, powiedziała Achabowi: «Wstań, weź w posiadanie winnicę Nabota z Jizreel, której nie zgodził się dać ci za pieniądze, bo Nabot nie żyje, lecz umarł». Kiedy tylko Achab usłyszał, że Nabot umarł, zaraz wstał, aby zejść do winnicy Nabota z Jizreel i wziąć ją w posiadanie.
Jakkolwiek nikczemny jest sposób zdobycia winnicy przez Izebel i długo można by rozważać nad licznymi namiętnościami i pokusami, które nią pokierowały, to post - który jest w centrum naszej uwagi – pojawia się w tej historii w sposób nieprzypadkowy. Warto zauważyć, że Achab jest rozgoryczony tak bardzo, że nie chce nawet jeść. Nie jest to post, bo motywacja jest nie-postna. Ale w oczach postronnego obserwatora Achab mógłby zdawać się człowiekiem poszczącym – łatwo byłoby ubrać w piękne szaty to zewnętrzne zachowanie opatrując je jedynie mylną informacją co do intencji. Trzeba uważać, żeby nie opatrywać dobrą intencją swoich niekiedy koniecznych lub przypadkowych wyrzeczeń i cierpień po to tylko, aby ludzie mieli o nas dobrą opinię, a może nawet chwalili nas. W przypadku Achaba w rzeczywistości brak nie tylko dobrej intencji, ale jest to motywacja zupełnie zła – wynika z przekroczenia ostatniego przykazania i oddania się namiętności nieumiarkowania.
Dla nas polecenie Izebel może się wydawać bardzo dziwne. Po co nakazała w liście ogłosić post i “posadzić Nabota przed ludem”? Dla jej współziomków sprawa była jednak oczywista – był to nakaz, aby przeprowadzić sfingowany proces i to z podwójnego, najcięższego oskarżenia – oskarżenia o bluźnierstwo przeciwko Bogu i przeciwko królowi (którego władza niejako pochodziła od Boga). Aby jak najbardziej uprawdopodobnić zarzuty, Izebel ogłasza powszechny post, którego celem miało być zapewne zarówno przebłaganie Boga za rzekomy grzech Nabota (który obciążał całą społeczność), a także osiągnięcie sprawiedliwego wyroku, gdyż w wyniku postu ludzie byli bardziej skłonni do wyważonych sądów.
Do uzyskania wyroku skazującego Izebel potrzebowała dwóch świadków, którzy zgodnie by zaświadczyli o prawdziwości oskarżenia. Tak stanowiło prawo żydowskie (Pwt 19,15). Nikczemni świadkowie przyświadczyli fałszywemu oskarżeniu, zaś niemi sędziowie (którzy wszak powinni badać sprawę dokładnie) wydali z góry założony wyrok. Nabot został poddany karze za bluźnierstwo, zgodnie z przepisami Prawa - kamienowaniu. Jak należało się spodziewać – zmarł, a jego winnicę wziął w posiadanie Achab – wygodnie nieświadomy manipulacji swojej żony.
Co dziwne – nikt nie wstawia się za Nabotem, lud zebrany na sąd jest bierny. Nakazany post, mimo swojej powszechności, nie przynosi owocu sprawiedliwości; nie wiedzie do prawdy. Jest tylko powierzchowną przykrywką. Nikomu nie chodzi przecież o prawdę – a na pewno nie Izebel i nie sędziom. Wygodnie uwiarygadnia zarzuty – proces nie wygląda na sfingowany.
Dbajmy i oczyszczajmy intencje postu, najwnikliwiej oceniając siebie. Niech nigdy post nie służy nam by postawić się w roli “sprawiedliwych” sędziów oskarżających bliźnich. To, że pościmy, nie oznacza, że możemy więcej – że możemy oceniać innych. Takie ukierunkowanie wysiłków niweczy wszelkie owoce nie-jedzenia. Post jest dla Pana Boga na przebłaganie prawdziwych, a nie rzekomych grzechów nas i wszystkich ludzki, za których go ofiarujemy. Niech to, że pościmy za kogoś, nie będzie nigdy okazją do oskarżeń i zdobywania czegokolwiek więcej niż Nieba.